Wydarzenia niedziela, 01 maj 2016 12:15   |  

Wizyta w Jastrzębiu-Zdroju Janusza Niemca - najmłodszego więźnia politycznego (marzec 2016 rok)

Janusz Niemiec przyjechał do Jastrzębia-Zdroju 11 marca 2016 roku. Najmłodszy więzień polityczny wziął udział w prelekcji nt.:  „Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych”, w jastrzębskiej „Dziewiętnastce”.
Pomysłodawcami i organizatorami spotkania byli: pasjonat historii - Andrzej Sierszulski oraz historyk i nauczyciel - Janusz Lubszczyk.  Organizatorów wspierali dyrektorzy jastrzębskich szkół, Wioletta Brzykcy z Zespołu Szkół nr 3 im. Stanisława Wyspiańskiego oraz  Grzegorz Węgliński ze Szkoły Podstawowej nr 19 im. Juliana Tuwima. Organizatorzy, by oddać klimat końca lat czterdziestych, wraz z uczniami Gimnazjum nr 4, starannie przygotowali scenografię. W sali gimnastycznej SP nr 19 pojawiły się m.in. zawieszone na niebieskim suknie portrety Żołnierzy Wyklętych, brzozowy krzyż na bezimiennej mogile, zapalone znicze i kilka brzozowych drzew. 
Prelekcję Janusza Niemca poprzedził krótki wstęp przygotowany przez uczniów Gimnazjum nr 4. Uczestnicy mogli wysłuchać utworów patriotycznych, zobaczyć fragmenty filmów poświęconych „Niezłomnym”, a Kinga Brzyszkowska przedstawiła wiersz pt. „Żołnierzom Wyklętym”, autorstwa Janusza Lubszczyka. Spotkanie poprowadzili uczniowie Gimnazjum nr 4 (ZS nr 3) - Anna Mordarska i Bartosz Stanaszek.
 
Sala gimnastyczna SP nr 19 (zdj. J. Lubszczyk)
 
Janusz Niemiec, syn majora Antoniego Żubryda ps. „Zuch” i Janiny Żubryd (zd. Praczyńska), opowiedział historię swoich rodziców, która zakończyła się tragicznie. Major Żubryd bił się jako żołnierz września m.in. o Warszawę. Został przez niemieckiego okupanta skazany na karę śmierci. Jako jedyny zbiegł z miejsca egzekucji. Ukrywał się, po czym wstąpił na jesieni 1944 do UB, ale jednocześnie utrzymywał kontakt z podziemiem antykomunistycznym. W obawie przed aresztowaniem „w czerwcu 1945, po uprzednim uwolnieniu więźniów sanockiej ubecji (10 AK-owców), wraz z kilkoma współpracownikami poszedł do lasu. We wsi Niebieszczany sformował zalążek przyszłego potężnego oddziału Samodzielnego Batalionu Operacyjnego Narodowych Sił Zbrojnych "Zuch". W tym momencie zaczęła się dramatyczna historia jego synka.”  Z tego powodu aresztowano jego syna: „zostałem aresztowany przez UB jako czteroletnie dziecko. Zamknęli również babcię ze strony mamy, która się mną opiekowała. Nie pamiętam nic z pierwszego pobytu w celi” - wspominał Janusz Niemiec
UB tym sposobem chciało zwabić i aresztować majora. Żubryd w odwecie napadł na PUBP w Sanoku, zlikwidowano szefa tegoż urzędu. Kolejno „opanowali posterunek MO w Haczowie, biorąc do niewoli jego załogę. Żubryd zagroził nowo powołanemu szefowi urzędu, że jeżeli nie wypuści jego bliskich, rozstrzela milicjantów. Tym razem UB się ugiął. Wypuszczono ich, lecz spokój trwał niespełna rok. Jak wspominał syn, ojciec był sprytny i miał poparcie ludności trzech powiatów: Sanok, Brzozów i Krosno. Oddział liczył ok. 260 żołnierzy, rozproszonych w terenie, którymi "Zuch" dowodził z doskoku.” Janusz Niemiec tak wspomina kolejne aresztowanie: „Tuż przed Wielkanocą w 1946 roku pod dom babci zajechał patrol Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i UB, którym dowodził oficer NKWD, Szułakow. Aresztowano mnie ponownie wraz z opiekunką – babcią i przewieziono pod silną eskortą z Sanoka do Rzeszowa. Zaczął się mój drugi pobyt w więzieniu, tym razem sześciomiesięczny. Zapamiętałem smród fekaliów na naszym piętrze, bo były zapchane ubikacje. Pamiętam smak i zapach wiśni przemycanych do naszej celi przez kierowcę, przyjaciela rodziny z Sanoka, który dowoził żywność. Po wielu tygodniach starań pozwolono mi, pięciolatkowi opuszczać celę. Mogłem jeździć na hulajnodze po podwórku.” Antoni Żubryd wraz z żoną Janiną zostali zamordowani 24 października 1946 roku, we wsi Malinówka. Janusz Niemiec opowiadał o trudnych chwilach: „W listopadzie przywieziono zmasakrowane zwłoki rodziców i wypuszczono nas z więzienia. Zamiast jednak przebywać z babcią, trafiłem do sierocińca w Sanoku, gdzie żyła jeszcze druga babcia (mama ojca). Nie wolno mi było nawet odwiedzać dziadków.” Z sierocińca wykradła Janusza ciotka, Stefania Niemiec. Swego czasu więźniarka Auschwitz-Birkenau zdołała zbiec z Marszu Śmierci. „Zapewne dała komuś łapówkę, by wyciągnąć mnie z sierocińca. Zawinęła w koc i pociągiem wywiozła na Śląsk. Mieszkaliśmy w Zabrzu, gdzie dla bezpieczeństwa przyjąłem nazwisko wujka Jana, Niemiec. Władze w Sanoku szalały, bo ktoś wykradł "żubrydowskie" szczenię. Przeżycia więzienne (głód, lęk i poniewierka) sprawiły, że zachorowałem na gruźlicę. W płucach miałem naciek wielkości fasoli. Dwukrotnie leczyłem się w sanatoriach w Rabce” – dodał Janusz Niemiec. Z Zabrza wyjechał do stolicy, tam mieszkał 63 lata. Obecnie mieszka w Nowej Soli.
 
Janusz Niemiec i Janusz Lubszczyk (zdj. A. Sierszulski)
 
W spotkaniu z najmłodszym więzniem politycznym, wzięli udział m.in. uczniowie jastrzębskich szkół oraz mieszkańcy miasta. 
 

Źródła:

  • Stajer I., Jak walczyli i ginęli Żołnierze Wyklęci, „Nowiny” nr 12 (3059) z 23 marca 2016 roku (Dodatek Nowiny Historia, cz. 1).
  • Stajer I., Najmłodszy więzień okresu stalinowskiego w kraju, „Nowiny” nr 16 (3063) z 20 kwietnia 2016 roku (Dodatek Nowiny Historia, cz. 2).
Czytany 1646 razy
Ostatnio zmieniany wtorek, 25 lipiec 2017 23:22

Janusz Lubszczyk

Historyk z Wodzisławia Śląskiego, nauczyciel, archiwista, autor artykułów i prac monograficznych o historii regionu i miasta. Pracuje w Szkole Podstawowej nr 19 im. Juliana Tuwima i Zespole Szkół nr 3 im. Stanisława Wyspiańskiego.

Najczęściej czytane

Słowa kluczowe