Sport czwartek, 31 marzec 2016 21:19   |  

Piłkarze GKS Jastrzębie w Pucharze Polski 1975/1976

Latem 1975 r. piłkarze GKS Jastrzębie awansowali do centralnych rozgrywek Pucharu Polski. 3 sierpnia 1975 r. rozegrali w Praszce mecz w ramach 1/32 PP. Miejscowy Motor musiał uznać wyższość jastrzębskiego klubu, który zwyciężył 4:2 (0:0) po dwóch bramkach Grządziela oraz golach Kopca i Dudy.

Tym samym Jastrzębie awansowało do 1/16, w której swój udział rozpoczynały kluby ekstraklasy. Los skojarzył GKS z Wisłą Kraków, w której grały takie gwiazdy jak Antoni Szymanowski, Kazimierz Kmiecik, Zdzisław Kapka czy Marek Kusto. Spotkanie rozegrano w sobotę 23 sierpnia na stadionie przy ul. Kasztanowej. GKS wystąpił w składzie: Koterba, Langer, Czenczek, Górecki, Lajda, Buchalik, Fojcik, Duda, Grządziel, Twardowski (77. Kokoszka), Pilch. W Wiśle zagrali: Gonet, A. Szymanowski, Maculewicz, Gazda, Musiał, H. Szymanowski, Garlej, Płonka (76. Surowiec), Kapka, Kmiecik, Kusto (70. Krasny). 3 tysiące kibiców zobaczyło przy ul. Kasztanowej dobry mecz w wykonaniu GKS. Brawurowe ataki napastników Jastrzębia przyniosły oczekiwany skutek. W 59 minucie Twardowski podał do Pilcha, a ten umieścił piłkę w siatce. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Jak zauważyło krakowskie „Tempo” Wisła zaprezentowała w Jastrzębiu archaiczny styl gry i przegrała zasłużenie. Tymczasem w Jastrzębiu zapanowała euforia. Nic dziwnego - pierwszy raz w swojej historii drużyna zwyciężyła z tak renomowanym przeciwnikiem.

Losowanie par 1/8 PP nie było łaskawe. Kolejnym rywalem okazała się utytułowana Legia Warszawa. Rozegrany 7 grudnia mecz przeszedł do legendy naszego klubu. Drużyny wystąpiły w następujących składach: GKS – Koterba, Bugdoł (109. Kokoszka), Czenczek, Lajda, Górecki, Grządziel, Fojcik, Twardowski (46. Langer), Malcherczyk, Buchalik, Pilch. Legia – Mowlik, Topolski, Smuda, M. Nowacki, Cypka, Białas, Deyna, Ćmikiewicz (46. Lasoń), Pieszko, Kwapisz, Nowak (106. Zb. Nowacki). Starszym kibicom nie trzeba przedstawiać ówczesnych gwiazd Legii (młodsze pokolenie z pewnością jednak kojarzy Franciszka Smudę oraz polskiego piłkarza wszechczasów Kazimierza Deynę). Mimo to przez 90 minut, na grząskim boisku, jastrzębscy piłkarze skutecznie odpierali ataki rywali. W 44 minucie legioniści zdobyli nawet bramkę, na szczęście sędzia dopatrzył się spalonego. W drugiej odsłonie meczu górnicy grali coraz śmielej, jednak żadna ze strona nie była w stanie zdobyć bramki. Także dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Sędzia Brzozowski zarządził więc rzuty karne. Ten moment rywalizacji przyniósł prawie 5 tysiącom kibiców niezapomnianych przeżyć. W pierwszej serii Lajda i Deyna, a w drugiej Fojcik i Białas, bez problemów trafili do bramek. W trzeciej serii zaczęła się huśtawka emocji. Górecki strzelił obok słupka i Legia znalazła się w korzystniejszej sytuacji. Na szczęście Koterba obronił strzał Pieszki i wyrównał szanse. W czwartej serii Grządziel wyprowadził GKS na prowadzenie, zaś Topolski, ku rozpaczy legionistów, trafił w słupek. W piątej serii do piłki podszedł Buchalik, lecz nie wytrzymał napięcia i oddał łatwy do obrony strzał. Zbigniew Nowacki natomiast wyrównał stan rywalizacji. Było 3:3 i sędzia zarządził dodatkową serię karnych. Pilch trafił. Teraz wszystko zależało od kolejnego legionisty. Tym razem Cypka nie wytrzymał wojny nerwów i trafił w poprzeczkę. Tym samym GKS odprawił Legię z kwitkiem. Wynik był sensacyjny, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że owej jesieni Legia spisywała się w ekstraklasie poniżej oczekiwań.

Po tak wielkim sukcesie zarówno piłkarze, jak i działacze GKS, byli pełni optymizmu. Był on tym większy, że rywalem w ćwierćfinale miała być Stal Rzeszów. Przeciwnik był triumfatorem Pucharu Polski sprzed roku, jednak, w opinii jastrzębian, przeciwnikiem nie tak groźnym jak Wisła i Legia. Teoretycznie więc miało być łatwiej niż w poprzednich rundach. W środę 17 marca 1976 r. o godz. 14:30 oba zespoły pojawiły się na boisku przy ul. Kasztanowej. GKS wystąpił w następującym składzie: Koterba, Buchalik, Czenczek, Lajda, Górecki (99. Langer), Szwezig (91. Twardowski), Fojcik, Duda, Grządziel, Malcherczyk, Pilch. Ciekawostką był występ zawodnika GKS Ryszarda Dudy, który wcześniej występował właśnie w Stali Rzeszów. Na grząskim boisku trudno mu było pokazać techniczne walory, ale w decydującym momencie to właśnie on rozstrzygnął losy meczu. Gdy przez 90 minut obie drużyny nie zdołały zdobyć bramek (świetna gra obu bramkarzy), sędzia Lenkiewicz zarządził dogrywkę. W niej to Jastrzębie wykazało się większą świeżością. W 103 minucie górnicy przeprowadzili błyskawiczną kontrę. Grządziel zagrał do Dudy, a ten, stojąc 20 m od bramki Stali, z półobrotu trafił w okienko. Rzeszowianie nie byli już w stanie podnieść się. GKS zwyciężył obrońcę tytułu 1:0 i ku radości 4 tysięcy kibiców awansował do półfinału PP.

Nastroje w obozie GKS były po meczu bardzo bojowe. Wszystkim wydawało się, że drużyna jest w stanie zwyciężyć z każdym. Prezes GKS Nowicki miał ponoć stwierdzić, że w półfinale chciałby się zmierzyć ze Stalą Mielec. Klub, którego nazwa niewiele mówi młodemu pokoleniu, był wówczas piłkarską potęgą. Miał w składzie takie gwiazdy jak Grzegorz Lato, Jan Domarski czy Henryk Kasperczak. Byli to zawodnicy, którzy zawojowali świat podczas Mundialu’74 w RFN. Występ takich zawodników na boisku w Jastrzębiu byłby więc nie lada wydarzeniem i wielką gratką dla kibiców. Losowanie poszło więc zgodnie z życzeniem prezesa. GKS trafił na mielecką Stal, zaś Śląsk Wrocław na Stoczniowiec Gdańsk.

W środę 7 kwietnia o godz. 15 sędzia Łozowski rozpoczął historyczny półfinał Pucharu Polski. GKS wystąpił w składzie: Koterba, Buchalik, Czenczek, Bugdoł, Lajda, Szwezig, Fojcik, Duda, Grządziel (46. Twardowski), Malcherczyk, Pilch. W Stali zagrali: Kukla, Rześny, Kosiński, Tryba, Per, Sekulski (77. Krawczyk), Lato, Kasperczak, Hnatio (75. Gąsior), Domarski, Karaś. Gospodarze rozpoczęli mecz z animuszem, ale jeszcze przed przerwą zostali dwukrotnie skarceni. Najpierw w 32 minucie stoper Lajda niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, zaś chwilę potem, po wznowieniu gry, mielczanie przejęli piłkę i rozpoczęli kolejną kontrę. Domarski uruchomił Latę, a ten minął dwóch obrońców GKS i wpakował futbolówkę do bramki. Tylko nieliczni wierzyli już w zwycięstwo jastrzębian. Mimo to, górnicy rzucili wszystko na jedną szalę. Tuż po przerwie kontaktowego gola zdobył Twardowski. Odtąd gra wyrównała się. Okazje do zdobycia bramek mieli Lato, Domarski i Hnatio, zaś dla jastrzębian – Duda. Tę niemoc strzelecką przełamał dopiero Malcherczyk, który w 67 minucie wykorzystał zamieszanie pod bramką Stali i zdobył wyrównującą bramkę. Niestety, ogromna radość 10 tysięcy kibiców szybko została zgaszona. W chwilę później – relacjonowały rzeszowskie „Nowiny” – na listę strzelców bramek dla Stali ponownie wpisał się Lajda, który stremowany sąsiedztwem dwóch napastników gości posłał piłkę lobem do tyłu, nie wiedząc, że Koterba wybiegł wcześniej z bramki. Drugi „samobój” Lajdy był niecodziennym wyczynem, ale nie zdeprymował górników, którzy zepchnęli mielczan do głębokiej defensywy. Niestety, jastrzębianie nie zdołali wyrównać i to drużyna Grzegorza Lato mogła cieszyć się z awansu do finału. Pucharu Polski jednak nie zdobyła. Lepszy okazał się zespół Śląska Wrocław.

Mimo ogromnego sukcesu pozostał duży niedosyt. Zwycięstwo było przecież na wyciągnięcie ręki. Działo się to w czasach, gdy polska piłka osiągała światowe sukcesy, a polskie gwiazdy grały tylko w polskich klubach. Sukcesy Jastrzębia były więc niebywałą sensacją. Wprawdzie sceptycy doszukiwali się ich w tym, że Wisła i Legia ewidentnie zlekceważyły GKS, że zwycięstwa górników były jednobramkowe, wręcz wyszarpane. Poza tym Jastrzębie grało u siebie, na trudnym boisku, przy żywiołowym dopingu własnych kibiców. To z pewnością miało duży wpływ na rezultaty. Trzeba jednak zaznaczyć, że jastrzębianie przeciwko Szymanowskiemu, Deynie czy Lacie grali ofensywnie, bez kompleksów, a przede wszystkim skutecznie. Była to także zasługa znakomitego trenera Jerzego Kuliga, który potrafił wykrzesać z górniczej jedenastki maksimum możliwości.

Źródła:

  • „Dziennik Polski” nr 185 z 25 VIII 1975 r.
  • „Nasze Problemy” nr 21 z 23 XII 1975 r., nr 2 z 16-19 II 1976 r., nr 5 z 1-15 IV 1976 r.
  • „Nowiny” (rzeszowskie) nr 63 z 18 III 1976 r., nr 80 z 8 IV 1976 r.
  • „Tempo” z 25 VIII 1975 r.
  • „Trybuna Robotnicza” nr 170 z 4 VIII 1975 r., nr 185 z 25 VIII 1975 r., nr 272 z 8 XII 1975 r., nr 63 z 18 III 1976 r., nr 80 z 8 IV 1976 r.
  • M. Boratyn, 40 lat temu piłkarze GKS Jastrzębie awansowali do półfinału Pucharu Polski, „Biuletyn Galerii Historii Miasta” nr 1 (39) z III 2016 r.
Czytany 1245 razy
Ostatnio zmieniany niedziela, 25 czerwiec 2017 00:20

Marcin Boratyn

Marcin Boratyn – historyk, muzealnik, kierownik Galerii Historii Miasta. Redaktor „Biuletynu GHM” i autor wielu pozycji książkowych poświęconych historii Jastrzębia-Zdroju.

Najczęściej czytane

Słowa kluczowe