Źródła sobota, 02 styczeń 2016 13:45   |  

Zwyczaje ludowe i zabobony tutejszej ludności - zabobony w odniesieniu do istot naturalnych i do osób posiadających siłę nadprzyrodzoną (XIX wiek)

Gdy ktoś sam albo z rodziną z biedy i nędzy zapisał duszę diabłu, co musi być dokonane własną krwią, otrzyma od złego ducha obiecane pieniądze, przypada mu jednak po ustalonych kontraktem latach życia bez łaski i miłosierdzia, jeżeli nie wybroni go i nie uratuje jego anioł stróż za szczególne uczynki i zasługi.
Wstawiennictwo świętych u Boga za ludźmi stało się przedmiotem zabobonu, np. św. Lucja jest szczególnie pomocną przeciw wiedźmom i czarownicom. Św. Krzysztof podniesiony został na głównego jałmużnika i władcę nad wszystkimi ukrytymi skarbami, którego można zmusić szczególnymi modlitwami i zaklęciami, żeby człowieka wzbogacił, przez to że albo sam przyniesie żądaną sumę pieniędzy, albo też prześle przez dobrego albo złego ducha.
Najbardziej rozpowszechnionym przesądem o ukrytych skarbach jest, że na miejscu, gdzie diabeł suszy powierzony mu skarb, widoczny bywa żółtawo-niebieski płomyk. Kto to zobaczy, powinien wrzucić w płomyk różaniec, białą chustkę albo kawałek chleba, dzięki czemu skarb pozostanie na powierzchni ziemi i przypadnie temu, który go w ten sposób zdobył. Nie można jednak wrzucić w płomień nic żelaznego, bo wtedy duch rzuciłby na niego z powrotem i z łatwością by go zabił.
Wielki Tydzień od Niedzieli Palmowej do Wielkiej Soboty jest bardzo korzystny do poszukiwania skarbów, ponieważ w tych dniach, szczególnie kiedy w kościele czytana jest Pasja, duchy odkrywają swoje skarby.
[…] Złe duchy są także w obrębie zabobonu wrogami człowieka i starają się na wszelki sposób odwieść go od cnoty i sprowadzić go do grzechu i tak dostać go pod jarzmo piekielnego panowania. Zły duch zjawia się pod postacią i w ubiorze myśliwego, ma zazwyczaj kapelusz ozdobiony piórem koguta. Jednakże pianie koguta pozbawia go jego mocy na ziemi i musi zaraz uciekać. 
Błędne ogniki w świetle zabobonu to owi butni aniołowie, którzy wpadli między ciernie i na drogi, pola i łąki, kiedy Pan Bóg wyrzucił ich z nieba. Te świecące duchy pól i łąk ukazują się najczęściej jesienią na łąkach i pastwiskach, gdzie tańcują w koło.
Nie wolno człowiekowi na nie gwizdać, bo by je do siebie przywołał. Podróżny musi się ich strzec, bo mogą mu skoczyć na plecy i odwieść nawet o pół mili od właściwej drogi i zaprowadzić na trudne do przebycia zbocza, zarośla i bagna.
Modlitwa tu nic nie pomoże, im więcej się człowiek modli, tym bardziej bałamucą i „smykają” go, aż w końcu wpadnie w złość i zacznie kląć. W tym samym momencie opuszczają go duchy pól i łąk, ale zazwyczaj na takim miejscu, z którego tylko wielkim trudem można się wydostać.
Utoplcy (topielec, wodnik) wg przesądnych wierzeń to ci butni aniołowie, którzy wypędzeni z nieba, wpadli do wód. Utoplec (w okolicy nazywane również utopki – J.L.) przebywa w głębokich wodach i jeziorach. Jest niebezpieczny dla wszystkich, którzy w takich wodach się kąpią. Widać go często, jak siedzi na kładce albo na brzegu i trzyma kij z przypiętymi do niego kolorowymi wstążkami. W ten sposób wabi dzieci ku wodzie, żeby je utopić. 
Również w Wodzisławiu i okolicy wiara w utoplców jeszcze jest żywa. Tu utoplec obrał swoją siedzibę pod mostem na drodze po grobli do Marklowic.
Mora, czyli zmora, przychodzi nocą do człowieka i uciska go w czasie głębokiego snu na piersi i wypija matkom mleko. Człowiek przy tym ma okropne sny, chciałby bardzo krzyknąć, ale nie może wydać głosu ani się ruszyć, jak długo zmora jest przy nim. 
Wpierw udaje mu się poruszyć wielkim palcem u prawej nogi i poruszając nim powoli się budzi. Kto by chciał się dowiedzieć, kto jest tą zmorą, winien przy budzeniu się powiedzieć: „Przyjdź rano, dam ci chleba i soli”. Wtedy ta osoba przychodzi wcześnie rano do jego mieszkania. Żeby chronić się przed zmorą stawia się miotłę prętami do góry ku drzwiom, albo kładzie się nóż w rogu łóżka przy głowie.  
[…] Czarnoksiężnicy, czarownicy albo też czarodzieje dokonywali bądź przez badanie i wykorzystywanie tajemnych sił przyrody, bądź przy pomocy wyższych duchów, zazwyczaj tych złych, czynów niezwykłych, nie do pojęcia dla innych ludzi, czego nauczyli się z czarodziejskich ksiąg. 
Tutejszy lud jeszcze dość często wierzy w czarownice.

Źródła:

  • Kronika czyli Opis topograficzno-historyczno-statystyczny miasta i wolnego mniejszego państwa stanowego Wodzisław na Górnym Śląsku, cz. I: grudzień 1860, cz. II: październik 1864, Franz Ignatz Henke, Wodzisław Śląski 2003.
Czytany 578 razy
Ostatnio zmieniany środa, 15 listopad 2017 03:36

Janusz Lubszczyk

Historyk z Wodzisławia Śląskiego, nauczyciel, archiwista, autor artykułów i prac monograficznych o historii regionu i miasta. Pracuje w Szkole Podstawowej nr 19 im. Juliana Tuwima i Zespole Szkół nr 3 im. Stanisława Wyspiańskiego.

Najczęściej czytane

Słowa kluczowe