Źródła sobota, 24 październik 2015 21:07   |  

Zeznania wasalów pszczyńskich w sprawie przynależności folwarku szerockiego do państwa pszczyńskiego (1554 rok)

To jest świadectwo Jana Stablowskiego, który poświadcza, że  pan Alexius Turzo kupił państwo pszczyńskie w 1517 r. od chwalebnego  księcia Kazimierza. Były pierwszy zarządca poświadcza, że trzymając majątek, boryński jak i szerocki, wszystkie służebności musiał dostarczać Zamkowi w Pszczynie. To zeznanie  pieczętuje swoją pieczęcią i bierze na swoje sumienie.
 
Item (podobnie): To jest świadectwo Mikołaja Skrzyszowskiego, który poświadcza, jak stary Boryński  i jego bracia trzymali Borynię i Gogołowę oraz folwark w Szerokiej, to uznawali we wszystkim poddaństwo należne Pszczynie: z Boryni i z folwarku w Szerokiej, a także ze wsi Gogołowa, choć była podległa Plancknarowi na Wodzisławiu i że on zachował to w pamięci ponad 40 lat. Potwierdził to swoją przysięgą zgodnie ze swoim sumieniem.
 
It. To jest świadectwo Adama Przedbora, który był przez kilka lat przy chwalebnej pamięci księciu Kazimierzu amtmanem (sędzią) w Pszczynie, który poświadcza rzetelnie to, że ci sami Boryńscy świadczyli na rzecz Zamku (w Pszczynie) wszystkie powinności z folwarku Szeroka i uznawali należne mu posłuszeństwo; także podatki królewskie płacili w Pszczynie. Zachował to w pamięci, mając 50 lat, co poświadczył właśnie swoją przysięgą.
 
It. To jest świadectwo Nikla Strzybnickiego, który poświadcza, że w swoim czasie przez 3 lata trzymał wieś Borynia i folwark w Szerokiej własności pana Turzo, i od tej dzierżawy płacił pieniądze do Pszczyny, a Wodzisław nie był jeszcze własnością pana Plancknara. Te dzierżawy mu odpowiadały i uznawał w tym czasie należne posłuszeństwo na rzecz Pszczyny. To zapewnił uroczyście  swoją przysięgą. (Jan Plancknar kupił państwo wodzisławskie w 1528 roku).
 
 It. To jest świadectwo Jana Stirnskiego, który poświadcza, że stary Wawrzyn Boryński oddawał hołdy Pszczynie i płacił do Zamku królewskie podatki. To zapamiętałem przez ponad 50 lat.
 
It. Istnieje świadectwo Franciszka Woszczyckiego, który poświadcza, że w swoim czasie na prośbę sędziego z Pszczyny jechał konno z niejakim Zawadzkim, do pana Wilczka z Dębieńska z poleceniem i z żądaniem odpowiedzi. Dziwił się, że oni chcą opuścić folwark w Szerokiej, ponieważ jak żyję, tak nigdy nie wiedziałem tego inaczej, także od mojego ojca i wszystkich na szerockim dworze mieszkających, jak to, że muszą wykazywać należne posłuszeństwo dla Pszczyny.
 
It. Istnieje świadectwo od Girzka Zawadzkiego, który poświadcza, że w swoim czasie na prośbę  sędziego z Pszczyny jechał konno z Franciszkiem Woszczyckim z poleceniem z Pszczyny do pana Wilczka z Dębieńska, by mu wręczyć to polecenie. -„Mnie dziwi, że oni chcą opuścić folwark w Szerokiej, ponieważ jak żyję, nie usłyszałem tego nigdy inaczej, także od mojego ojca i wszystkich, którzy na nim mieszkali, jak to, że musi się okazywać należne posłuszeństwo Pszczynie” - oświadcza Zawadzki.
 
It. Istnieje świadectwo Wacława Brodeckiego, który poświadcza, że Erasmus Rudsky będąc sędzią w Pszczynie, z rozkazu pana zaprosił wielu ze szlachty, by poświadczyli pod przysięgą, że według ich wieloletniej pamięci folwark w Szerokiej należał zawsze do Pszczyny i każdy uczciwy, dobry człowiek, który trzymał ten folwark w Szerokiej, dziś zawsze okazuje panu na Pszczynie należne posłuszeństwo. Pamięta także, że stary Wawrzyn Boryński zmarł i opuścił nieletnie dzieci, a dziś pan Turzo przejął ich majątek i dla dobra dzieci wynajął dla nich opiekuna Nickla Strzybnickiego za roczną opłatę dzierżawną, który płacił królewskie podatki do zamku w Pszczynie, okazywał poza tym należne posłuszeństwo Pszczynie, co swoją przysięgą uroczyście potwierdza.
 
It. Dysponuję świadectwem Wacława Brodeckiego, że pamięta, iż stary Boryński pokazywał mu nową granicę, wytyczoną na szkodę pana, bez wiedzy pana i urzędu. To jest właśnie ta granica, którą chcą udowodnić dzieci syna starego Boryńskiego za właściwą. Kiedy jednak dowiedział się o tym pan i kapitan, Boryński potulnie przyznał, że przez długi czas we wszystkie piątki przed wschodem słońca był zobowiązany do stawienia się do Pszczyny. Brodecki pamięta jeszcze, że Boryński dlatego umarł.
 
It. Istnieje świadectwo starego Jana Stirnskiego, który z pamięci poświadcza, że  Boryński pokazywał mu nową granicę  wytyczoną bez  wiedzy pana i urzędu … itd. (słownie jak wyżej)
 
 Na tym samym arkuszu dopisano tym samym pismem:
„Wyciąg z poświadczenia szlachciców, tłumaczenie z polskiego na niemiecki i zostało to wszystko pokazane Stablowskiemu.”
 
 
Preludium do zatargu był bezsprzecznie rok 1510. Wówczas Wawrzyniec Skrzyszowski (nazywany również Boryńskim) zakupił od Piotra Judasza z Golasowic wieś Gogołowa, sąsiadującą z Szeroką. Nowy właściciel sam wyznaczył granicę, zabierając przy tym ziemie należące do Szerokiej. Spór o wytyczenie granicy oraz bezprawny zabór ziemi rozgorzał na pewno przed rokiem 1524 (śmierć Wawrzyńca). Pomimo licznych, co ważne korzystnych przesłuchań i poświadczeń o przynależności terenu spornego do Szerokiej, a tym samym do pszczyńskiego państwa stanowego,  zatarg zakończył się niepomyślnym dla poszkodowanych werdyktem, wydanym w 1570 roku przez cesarza, Maksymiliana II Habsburga.

 

Źródła:

  • Białecka H., Spór o granicę między Szeroką a Gogołową, czyli jak doszło do zmniejszenia obszaru Szerokiej (Archiwum Domowe - H. i L. Białeccy).
  • Musioł L., Szeroka - monografia historyczna, Szeroka 1954 (maszynopis w zbiorach GHM).
Czytany 600 razy
Ostatnio zmieniany środa, 15 listopad 2017 00:15

Janusz Lubszczyk

Historyk z Wodzisławia Śląskiego, nauczyciel, archiwista, autor artykułów i prac monograficznych o historii regionu i miasta. Pracuje w Szkole Podstawowej nr 19 im. Juliana Tuwima i Zespole Szkół nr 3 im. Stanisława Wyspiańskiego.

Najczęściej czytane

Słowa kluczowe