Źródła środa, 21 październik 2015 21:10   |  

Wybuch strajku 28 sierpnia 1980 r. w KWK „Manifest Lipcowy” w relacji Tadeusza Jedynaka

29 sierpnia rano przyszedłem do pracy na siódmą. Wszedłem do biurowca, bo się do niego wchodzi osobnym wejściem, i nawet nie zwróciłem uwagi, że coś się dzieje na kopalni. Chwilę później, bo pracowałem w oddziale na powierzchni, poszedłem na zakład, ale nie chcieli mnie wpuścić. Widzę flagi powieszone, na bramie pracownicy z opaskami na ramieniu. Jest strajk.

Jak już dostałem się na teren kopalni, pobrałem markę, zetknąłem się z chłopcami ze swojego oddziału, to była może 7.15 rano, i dowiedziałem się, że wszystkie oddziały mają szykować postulaty – wszystko, co jest związane ze złym funkcjonowaniem zakładu pracy, wyznaczyć po jednym przedstawicielu z oddziału i będzie kontynuowana rozmowa z ministrem. Tam był już Kiczan z Ministerstwa Górnictwa, dyrektor zjednoczenia Horak, zdaje się, że był też Glanowski, wiceminister górnictwa, no, było tam parę osób. Ktoś z komitetu miejskiego, wojewódzkiego, komendant milicji miejskiej z Jastrzębia. No, taka grupa rządowców. Miały się toczyć rozmowy, ale usilnie wywierano presję na pozostałych, żeby podjęli pracę. I w pewnym momencie ktoś powiedział:

- Słuchaj, Tadek, ty masz dobrą mordę.

Wręczono mi kartkę. Było tam ze trzydzieści, czterdzieści postulatów. To, że rękawice, że pasty bhp nie ma, że środków czystości brakuje, różne problemy, bo było ich dużo. I z tymi postulatami wszedłem na salę. To była malutka sala konferencyjna, tam się odbywały spotkania Podstawowej Organizacji Partyjnej. Na tej salce zauważyłem około stu krzesełek zbitych w kupie. Zadymione pomieszczenie. Za stołem prezydialnym siedziały trzy czy cztery osoby. Do dzisiaj to pamiętam tylko Stefana Pałkę, który był przewodniczącym. To właśnie on rozpoczął ten strajk na nocnej zmianie wieczorem 28 sierpnia.

Zaczęło się od głupstwa. Przyszedł znienawidzony przez załogę dyrektor kopalni Duda. Miał ordynarne podejście do ludzi. Wtedy odnoszono się do górników na dole jak do śmieci. Krzyknął:

- Zapierdalać do roboty, co wy tu jeszcze, ch..., robicie!?

To się działo na nadszybiu. Na to Stefan Pałka w tej samej tonacji:

- Co ty, k..., wiesz?

Postawił się dyrektorowi. Zatrzymali sygnalistę, wstrzymali zjazd. No, i tak naprawdę to strajk zrobił się z pierdoły. Pierwszy postulat na wzór Gdańska: wywalić dyrektora.

To oni ściągnęli dyrektora zjednoczenia, Horaka. Później, ale to już była pierwsza czy druga w nocy, zaczęło się zamieszanie.

Wszedłem, spojrzałem, po drugiej stronie stołu siedzieli urzędasy, ta komisja niby rządowa, niby resortowa. Gdzieś koło czterdziestu osób. Siadłem sobie z tyłu, w przedostatnim rzędzie, koło człowieka, który był oddelegowany z elektrociepłowni na zakładzie. Dyskusja dotyczyła zwolnienia dyrektora Dudy. Nie padały tam żadne polityczne postulaty, no, chyba, że było nim żądanie, żeby powiadomić Gdańsk w środkach masowego przekazu, że kopalnia „Manifest Lipcowy” solidaryzuje się z Wałęsą i Wybrzeżem. A poza tym, tak jak zaproponowała ta komisja, chciano zebrać z wszystkich oddziałów postulaty dotyczące problemów na oddziałach i w jakiś sposób tę sprawę wyciszyć.

Obiecano, że dyr. Duda będzie zdjęty. Dyskutowano nad przekazaniem informacji w środkach masowego przekazu. W pewnym momencie któryś z tej komisji powiedział, że oni nie są kompetentni. I wtedy wstałem i powiedziałem:

- Panowie, jeżeli jesteście niekompetentni, to co wy tu robicie?

I mówię:

- Panowie, nie mamy co tutaj siedzieć. Niech przyślą kompetentnych.

Zatrzymał mnie w drzwiach któryś z tej komisji rządowej, już nie pamiętam czy Glanowski, czy Kiczan, i mówi: „Panowie, możemy się dogadać, po co to całe zamieszanie?”

Oni jeszcze próbowali wciskać nam, że jesteśmy jedyną kopalnią, która strajkuje na terenie Jastrzębia, że powinniśmy podjąć pracę, bo wszędzie pracują.

Załatwcie nasze postulaty, to wtedy pójdziemy do roboty. Ale tu – jak się później okazało – Grudzień się zaparł – i rano poleciał już strajk na innych kopalniach.

Źródła:

  • J. J. Szczepański, Górnik Polski. Ludzie z pierwszych stron gazet, Warszawa 2005.
Czytany 464 razy
Ostatnio zmieniany środa, 14 listopad 2018 17:48

Marcin Boratyn

Marcin Boratyn – historyk, muzealnik, kierownik Galerii Historii Miasta. Redaktor „Biuletynu GHM” i autor wielu pozycji książkowych poświęconych historii Jastrzębia-Zdroju.

Najczęściej czytane

Słowa kluczowe